Indonezja Kraj Kultura Społeczeństwo

Krwawa środa – Idul Adha 1447

Miesiąc Zu al-Hidżdża, dwunasty miesiąc kalendarza muzułmańskiego, podobnie jak jego łaciński rówieśnik zamyka kończący się właśnie stary arabski rok.

Jest on dla wyznawców Mahometa miesiącem szczególnym, gdyż oznacza czas świętej pielgrzymki Al-Hadż, zwanej dużą i najważniejszą pielgrzymką pobożnych muzułmanów do Mekki. W czasie pielgrzymki, dziesiątego dnia miesiąca Zu al-Hidżdża, przypada też najważniejsze lub — jak kto woli — jedno z dwóch najważniejszych, obok kończącego Ramadan święta Id al-Fitr, świąt świata islamu, obchodzone wczoraj, 27 maja, krwawe Idul Adha.

Idul Adha, z arabskiego Id al-Adha, tudzież turecki Kurban Bayramı, to nic innego jak wywodzące się od biblijnego, a także koranicznego Ibrahima (Abrahama), Święto Ofiarowania. Obchodzone jest przez wszystkich bez wyjątku wyznawców Mahometa — od zachodnich rubieży Maroka po filipińskie Mindanao. Przewodnim motywem spajającym wszystkich świętujących jest natomiast krwawe poświęcanie zwierząt Bogu Jedynemu.

Dzieci oglądają krowy, które zostaną zabite podczas święta Eid al-Adha. Fot. Piotr Śmieszek

Biblijny Abraham, nazywany przez Arabów prorokiem Ibrahimem, został — jak mówią święte wersety — poddany przez Boga wielkiej, ponadludzkiej próbie.

Najwyższy, wiedząc, iż jest on ojcem Izmaela, jedynego, pierworodnego, narodzonego u schyłku życia syna, zażądał od Ibrahima złożenia życia chłopca w ofierze na znak pełnego oddania i miłości.

Pomimo targających nim wątpliwości Ibrahim postanowił wypełnić bolesną dla siebie wolę Wszechmogącego. Bóg zaś, dostrzegłszy bezgraniczne oddanie ojca, zwolnił go z podjętej decyzji, godząc się przyjąć ofiarę z baranka zamiast z Izmaela.

I tak oto symboliczny baranek jest po dziś dzień, jak islam długi i szeroki, składany w ofierze Allahowi. Symbol ofiarnego baranka poszerzony został dziś o bydło rogate, owce, kozy i wielbłądy, jednak sens misterium ofiarowania czerpany jest z historycznej, pełnej dramaturgii tradycji ofiary złożonej zamiast syna Ibrahima.

W czasie, gdy w ziemię, po której stąpają wyznawcy Allaha, wsiąka ciepła krew składanych w ofierze zwierząt, w Mekce na Półwyspie Arabskim trwa wspomniana na początku „duża” pielgrzymka wiernych do ziemi świętej — Al-Hadż.

Rzeźnik, którego zadaniem jest ubój zwierząt ofiarnych w święto Eid al-Adha. Fort. Piotr Śmieszek.

Setki tysięcy, jeśli nie miliony wiernych, zbierają się w świętym mieście islamu, by w namaszczeniu i modlitwie zataczać rytualne kręgi wokół przykrytego czarnym całunem sześcianu Kaaby i umieszczonego w niej Czarnego Kamienia Hadżar al-Aswad. Kamień ów, jak mówią Koran i hadisy, jest darem Archanioła Gabriela dla ludzi i pochodzi z samego Nieba.

Czarny Kamień to jedyna namacalna relikwia, jaka pozostała z czasów przed Mahometem, zwanych Dżahilijją, kiedy to plemiona arabskie wyznawały tak zwany „kult wielkich głazów”, a wśród nich między innymi kult Czarnego Kamienia.

Hadżar, który miał być pierwotnie biały, zmienił swą barwę na czarną, absorbując przez wieki grzechy wyznawców i przybywających do niego pielgrzymów. I to właśnie oczyszczenie z popełnionych win oraz odbycie pielgrzymki do Mekki są jednymi z pięciu filarów islamu.

A sama Kaaba, jak głosi tradycja muzułmańska, po zburzeniu jej pierwszego wcielenia, jeszcze przez praojca Adama, odbudowana została przez wspominanego w święto ofiarowania Ibrahima wraz z synem Izmailem.

Kaabah. Fot. Haidan

Jest jednak jedna, zdawać by się mogło, drobna rzecz, która mnie, osobę empatyczną i czującą, chociaż przecież nie wegetarianina, w całym tym rytuale mocno zastanawia i porusza.

Wiem, że z tradycją się nie dyskutuje i ofiarny ubój zwierząt ma swój duchowy wymiar oraz takież znaczenie. Wiem, że istnieje specjalny kodeks honorowo-moralny mówiący, iż nie można składać w ofierze zwierząt zbyt młodych. Dla wielbłąda granicą dopuszczenia do poświęcenia jest pięć lat, dla krowy dwa, a dla kozy rok.

Jest też „szczodry”, uczący zasad społecznych i szacunku dla innych zapis w hadisach, nakazujący rozdzielić mięso ofiarne na trzy równe części, z których jedną należy oddać biednym, drugą rodzinie, trzecią zaś spożyć ze swoją społecznością muzułmańską, świętującą razem Idul Adha.

Mimo wszystko mój sposób patrzenia na świat nie pozwala przechodzić obojętnie i bezrefleksyjnie obok dzieci biegających po kostki w krwawym błocie i oglądających niczym występy w cyrku, podcinanie gardeł oraz przerażone oczy zwierząt składanych w ofierze. Zresztą te same dzieci już dzień wcześniej przychodzą do tymczasowych, zbitych z bambusowych tyczek klatek ze stłoczonymi czworonogami, oglądając ofiary jutrzejszych rzezi niewiniątek. Czujące i myślące zwierzęta czekające w strachu na sądny dzień, w którym zgaśnie słońce. A kiedy ten w końcu nadchodzi, będą umierać jedne na oczach drugich przy gwarze gapiów i zawieszonym w powietrzu mantrycznym śpiewie imama: Allahu Akbar.

Dzieci są świadkami ofiarnej rzezi. Fot. Piotr Śmieszek

Może zbyt daleko odszedłem od bezrefleksyjnego rozumienia tradycji. Może to tylko mój punkt widzenia. Jednak bez względu na pobożność i wierność zwyczajom, zdrowiej dzieci trzymać z dala od krwawych obrazów śmierci. Nawet jeśli jest to, zdaniem świętujących, tylko śmierć poświęcanych Bogu zwierząt.

I na koniec jeszcze jedna, głębsza refleksja i pytanie do dorosłych oraz nauczycieli. Czy to nie jest złe ziarno zasiane w młodych głowach i sercach, gdy mali muzułmanie na całym bożym świecie dorastają w świadomości i przekonaniu, iż rytualne uśmiercanie przez podcinanie gardła z podniosłym śpiewem na ustach jest czymś duchowym, pięknym i absolutnie poprawnym?