Biznes Indonezja Kraj Polityka

Halal po indonezyjsku – Level 2

Indonezja wkracza w kolejną fazę wdrażania certyfikacji halal dla produktów rodzimych i importowanych. W październiku 2024, zgodnie z rozporządzeniem 43 oraz ustawą 33 o gwarancji halal z 2014 roku, w życie weszły przepisy dotyczące obowiązku certyfikacji dla dużych przedsiębiorstw.

Na ich mocy od 17 października 2024 wszyscy duzi producenci oraz dystrybutorzy produktów spożywczych i napojów zostali zobowiązani do umieszczania na swoich produktach etykiety halal, wymaganej przez BPJPH, czyli Agencję Gwarancji Produktów Halal.

Obowiązek certyfikacji od 2024 roku objął również – bez wyjątku – wszystkie produkty spożywcze importowane do Indonezji.

W bieżącym etapie BPJPH przechodzi do drugiej fazy wdrażania gwarancji halal. Od 18 października 2026 wymogiem certyfikacji objęte zostaną także małe i średnie przedsiębiorstwa.

Głosy sprzeciwu – wynikające m.in. z dodatkowych kosztów, jakie poniosą drobni przedsiębiorcy – BPJPH odpiera, argumentując, że w dłuższej perspektywie przyniesie to korzyści zarówno konsumentom, jak i samym producentom i sprzedawcom.

Agencja, zachęcając firmy do wdrażania procedur i standardów halal, jednocześnie ostrzega, że przedsiębiorstwa i produkty bez wymaganego certyfikatu będą podlegać sankcjom – aż do wycofania z rynku.

Wciąż dopuszcza się jednak funkcjonowanie produktów nie-halal, takich jak wieprzowina czy napoje alkoholowe, pod warunkiem wyraźnego informowania konsumenta o ich statusie.

Oprócz objęcia nowymi przepisami małych przedsiębiorstw – takich jak warungi (kuchnie street foodowe), bary i restauracje – lista obowiązkowej certyfikacji rozszerza się o leki i suplementy diety (również ziołowe), kosmetyki oraz produkty pielęgnacyjne.

Co ciekawe, pulę wymogu certyfikacyjnego uzupełniają także artykuły specjalnego przeznaczenia: sztućce, pojemniki na żywność, przybory kuchenne, opakowania, folie i papier pakowy – czyli wszystko, co może mieć bezpośredni kontakt z żywnością. Do listy dopisano również płyny do mycia naczyń i podłóg.

BPJPH podkreśla, że halal to nie tylko urzędowa formalność, ale strategiczna wartość dodana dla gospodarki. Według urzędników ma to pomóc małym i średnim firmom rozszerzać rynki zbytu, zwiększać zaufanie konsumentów i budować transparentne łańcuchy dostaw.

I tu pojawiają się moje wątpliwości.

Transparentne łańcuchy dostaw mogą bowiem oznaczać stopniową eliminację kontaktu ze światem nie-halal – na etapie produkcji, magazynowania i transportu.

Choć ustawa i urzędnicy nie mówią o tym wprost, w przyszłości może to – choć nie musi – prowadzić do „selektywnego” doboru magazynów, firm logistycznych, a nawet pracowników. A to z kolei może skutkować miękką formą dyskryminacji.

Na tym jednak nie koniec zmian. W przygotowaniu jest już tzw. Level 3, obejmujący m.in. certyfikację halal dla odzieży, choć na dziś pozostaje to jedynie luźno sygnalizowany kierunek w przestrzeni publicznej i nie należy go jeszcze traktować jako obowiązującego standardu.

Można się z tym nie zgadzać, ale warto przypomnieć casus z Brunei, gdzie wycofano z handlu szczotki do ubrań i szczoteczki do zębów z powodu podejrzeń, że wykorzystano w nich włosie pochodzące od dzikich świń. Podobna sytuacja dotyczyła pasków ze świńskiej skóry.

Wracając do Indonezji i Levelu 2: obowiązek dla małych i średnich przedsiębiorstw oznacza realne koszty. Dla mikrofirm to co najmniej około 50 dolarów za jeden produkt – co w przypadku warungów stanowi już istotny wydatek.

Do tego dochodzą koszty audytu halal, inspekcji oraz pracy i transportu audytorów – co w praktyce co najmniej podwaja całkowity koszt procedury.

W przypadku średnich przedsiębiorstw mówimy o około 300 dolarach za certyfikat, plus dodatkowe koszty operacyjne. Duże firmy zapłacą od około 800 dolarów do nawet kilku tysięcy.

Nie dziwi więc, że przedsiębiorcy z obawą patrzą na nadchodzące zmiany.

Jedno jest natomiast pewne – BPJPH oraz ulemowie wydający fatwy i certyfikaty halal będą w tym systemie odgrywać coraz większą rolę.

A statystyczny zjadacz nasi goreng i szaszłyków saté zapłaci za ich rosnącą pozycję – wyższą ceną.