W Kambodży pojawiła się dobra wiadomość, która rzadko trafia na nagłówki wiadomości. Odnotowano kolejne narodziny delfinów Irrawaddy w Mekongu — gatunku skrajnie zagrożonego wyginięciem. To niewielkie wydarzenie biologiczne, ale o dużym znaczeniu symbolicznym: pokazuje, że działania ochronne zaczynają przynosić efekty.
Populacja tych delfinów jest bardzo mała — mówimy o kilkudziesięciu osobnikach w całym Mekongu, głównie na odcinku kambodżańskim. Każde nowe narodziny realnie zwiększają szanse na przetrwanie gatunku. W ostatnich latach rząd wprowadził ograniczenia połowów, kontrolę ruchu łodzi i strefy ochronne, co powoli stabilizuje sytuację.
To też ma wymiar biznesowy. Delfiny Mekongu to jeden z niewielu unikalnych „assetów” Kambodży w turystyce ekologicznej. Jeśli populacja będzie się odbudowywać, kraj może rozwijać bardziej jakościową, niszową turystykę — opartą nie na masie, ale na doświadczeniu i ochronie środowiska.




